niedziela, 3 czerwca 2012

Section 1.

If you ever leave me baby
Leave some morphine out my door
'Cause it would take a whole lot of medication
To realize what we used to have,
We don't have it anymore.

(...) KLIK
Umarłam. Jego głos. To, jak zatracał się w muzyce, było niesamowite. Skończył śpiewać, spojrzałam na niego. Odłożył gitarę i uśmiechnął się lekko.
- Jejku, masz niebiański głos Austin. - rzekłam będąc jeszcze w transie. 
- Nie przesadzajmy, ale dziękuję. Ty też grasz? - wskazał na gitarę.
- Nie.. - odparłam. - to gitara mojego ojca, który nie żyje.
- Tak mi przykro. - odpowiedział i widząc łzę, która zakręciła mi się w oku lekko mnie przytulił.
- Już okej. - odparłam sztucznie się uśmiechając. - stresujesz się przed jutrem?
- Trochę, ale mam nadzieję, że jakoś dam radę. W ogóle, ile masz lat?
- 17, a ty?
- Też. Może przydzielą mnie do twojej klasy. 
- Rano pójdziemy do sekretariatu, to się dowiemy. 
Rozmawialiśmy jeszcze długi czas. Około 22 rodzice Austina zawołali go i poszli do domu. Usiadłam z mamą w salonie. Powiedziała, że państwo Mahone to świetni ludzie, z poczuciem humoru. Wiedziałam, po kim Austin taki jest. Po rozmowie z mamą poszłam do pokoju, wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. W głowie ciągle miałam głos Austina, śpiewającego piosenkę Bruno Marsa. Wersja chłopaka spodobała mi się bardziej, niż oryginał. Poznałam go zaledwie kilka godzin temu, a wydaje mi się, jakbym znała go od lat. Tak dobrze mi się z nim rozmawia. Jest inni niż większość chłopaków, których znam. Jest miły, nie wstydzi się robić tego, co na prawdę kocha, jest szczery.. Chyba mi się spodobał, jednak starałam się wyrzucić tą myśl z głowy. Co z tego, że był miły? Jestem jego pierwszą znajomą tutaj, za jakiś czas pewnie go stracę. Chciałabym poznać go bliżej i może dzięki temu, że jesteśmy sąsiadami kontakt nam się nie urwie, ale przecież nie mam pojęcia jaki jest na prawdę. Jakie towarzystwo mu odpowiada i jakich lubi ludzi. Wydaje się być w porządku chłopakiem i dlatego go polubiłam. Po kilkunastu minutach moich rozmyśleń, zasnęłam.
Obudziłam się o 6:30. Jak ja nie cierpię poniedziałków. Wstałam i ruszyłam do mojej prywatnej łazienki. Wzięłam odprężającą kąpiel, ogarnęłam włosy i twarz i ubrałam się. Po wyjściu z łazienki, do torby spakowałam książki i inne takie i zeszłam na dół. W kuchni czekało na mnie śniadanie, czyli tosty z nutellą oraz kartka od mamy, na której pisało, że dziś wróci około północy. Zawsze zabiegana. Zjadłam śniadanie, umyłam zęby i wyszłam z domu. Było dosyć chłodno, więc wróciłam się po sweter, po czym zadzwoniłam do domu Mahone'ów. Drzwi otworzył mi Austin, który był w trakcie wkładania drugiego buta.
- Cześć. - przywitałam się z uśmiechem. - gotowy?
- Tak, możemy iść. - uśmiechnął się i zamknął za sobą drzwi.
Ruszyliśmy do szkoły. Podczas tych 15 minut rozmawialiśmy ogólnie o wszystkim. Kiedy doszliśmy na miejsce i weszliśmy do budynku, wszyscy skierowali na nas swój wzrok. No tak, Maya nigdy nie prowadzała się z chłopakiem. A do tego owego chłopaka nikt nie znał. Przynajmniej tak mi się wydawało, do póki jednak ze szkolnych barbie nie wykrzyczała jego imienia i nie podbiegła do niego. 
- Coś mnie ominęło? - spojrzałam na chłopaka.
- Wstawiam moje covery na youtube'a.
- No to już wszystko wiadome. - odpowiedziałam i weszliśmy do sekretariatu.
- Ty zapewne jesteś Austin, jak się nie mylę? - powiedziała sekretarka.
- Tak. - odpowiedział.
- A więc zostałeś przydzielony do klasy 10b, czyli tam, gdzie chodzi twoja koleżanka. - spojrzała na mnie. Kiedy wyszliśmy z pomieszczenia Austin odetchnął z ulgą.
- Cieszę się, że będę miał cię w klasie. - wyszczerzył się.
Lekcje minęły szybko. Na przerwach siedziałam z Austinem, czasem podeszły jakieś dziewczyny. Po lekcjach ruszyliśmy do domów. Kiedy byliśmy na miejscu, pożegnałam się z chłopakiem, umówiłam się na jutro rano i weszłam do domu. Zjadłam obiad i udałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na facebook'u i twitterze. Na FB miałam zaproszenie od Mahone'a, a na twitterze dodałam go do obserwowanych. Włączyłam kilka jego coverów. Na początku przesłuchałam kilka piosenek, później włączyłam jego filmiki z Alexem. Chłopcy mieli w sobie pełno energii i poczucia humoru. Najbardziej spodobało mi się jego wykonanie NO AIR, z Alyssą Shouse. Oboje mieli wspaniałe głosy. W pewnym momencie przestraszyłam się znanego wszystkim dźwięku przychodzącej wiadomości na facebook'u. 
Austin: Co robiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisz? :D
Maya: Słucham twoich coverów :D A ty?
Austin: Siedzę sam z popcornem i chipsami, może byś wpadła? ;)
Maya: Będę za 3 minuty. 
Wyłączyłam laptopa i wyszłam z domu. Przeszłam przez drogę, a kiedy podeszłam do drzwi wejściowych, nagle się otworzyły, a w holu stał Austin. Skierowaliśmy się do jego pokoju.
- Co robimy? - zapytał.
- Może przejdziemy się gdzieś, co? Poznasz okolicę.
- Okej. Tylko daj mi chwilkę. - powiedział i zniknął za drzwiami łazienki.
Kiedy siedziałam na kanapie w jego pokoju, nagle do pomieszczenia wbiegł pies. Na jego widok automatycznie pisknęłam. Panicznie boję się psów. Wszystkich.
- Co się stało? - chłopak wbiegł do pokoju, a gdy ujrzał swojego psa wdrapującego się na sofę, wybuchnął śmiechem.
- Boisz się Angel'a? 
- Boję się każdego psa, nie pytaj. - spojrzałam na niego krzywo.
- Nie bój się. Angel, do nogi. 
Kiedy chłopak był gotowy, zapiął psa na smycz i w trójkę wyszliśmy z domu. 
- Weź go ode mnie. - powiedziałam patrząc na psa.
- Nic ci nie zrobi. - uśmiechnął się i wziął zwierzaka na ręce. - pogłaskaj go.
- Boję się. - chłopak złapał mnie za dłoń i dotknął nią główki psa. Znów zamarłam. Przy nim zdarzało mi się to często. Jego wzrok, dotyk.. bliskość. Nie chciałam dopuszczać do siebie tej myśli, jednak teraz już wiem. Zauroczyłam się. Nie powiem, że zakochałam, gdyż znam go zbyt krótko, jednak zauroczenie mnie dopadło. Z moim szczęściem do chłopaków, lepiej będzie, jak on się nie dowie. Spojrzałam na niego. Nadal trzymał mnie za rękę.
- I jak? - uśmiechnął się.
- Miałeś rację, nie ma się czego bać. - na pewno nie przy nim.
Po jakimś czasie Austin zaprowadził Angel'a do domu. Kiedy zaczęło się ściemniać, udaliśmy się na stary skatepark. Usiedliśmy na jednej z ramp. Spojrzałam na niego. W sumie to mogłabym na niego patrzeć non stop. Stwierdziłam, że jest chyba moim nowym marzeniem, a to, że marzenia się nie spełniają, to już inna sprawa. 
- Świetne miejsce. - powiedział w końcu, przerywając panującą od kilkunastu minut ciszę.
- Tak, lubię tutaj przychodzić.
- Mogę o coś zapytać? 
- Jasne, śmiało.
- Masz kogoś? 
- Nie. Dlaczego pytasz?
- Tak tylko.

Austin

Znam ją jeden dzień, a z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze. Z nią nawet cisza jest ciekawa, ważne, żebym czuł jej obecność. Spodobała mi się od pierwszego wejrzenia, okazała się miłą dziewczyną. Jest piękna. Ma wspaniały uśmiech. Czego chcieć więcej? Wahałem się z pytaniem, czy ma kogoś, ale z drugiej strony, dlaczego miałbym nie zapytać? Nic nie straciłem. Przeprowadzka do Nowego Jorku okazała się strzałem w dziesiątkę. Nie wiem, co do kogo czuje Maya, ale mam zamiar ją zdobyć. Jest dziewczyną moich marzeń. Postanowiłem o nią powalczyć, a nóż mi się uda. Zobaczymy. Czas pokaże.

*
Jak się podoba? Komentujcie, follujcie. 
Paulina xxx 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz