- Maya, zejdź do salonu. - usłyszałam głos matki. Zeszłam z parapetu, odłożyłam książkę i wolnym krokiem zeszłam na dół. Kiedy doszłam na miejsce, moim oczom ukazała się trójka ludzi, których przed chwilą obserwowałam z okna. Nie mieli szans mnie zobaczyć, gdyż okno mojego pokoju znajduje się na górze, światło się nie świeciło, a roleta była do połowy zasłonięta.
- Dzień dobry. - przywitałam się i usiadłam na sofie.
- Córciu, państwo Mahone widzieli cię wczoraj na podwórku i pomyśleli, że może uczęszczasz do szkoły, do której jutro pójdzie Austin. Trafiło się tak, że to ta sama szkoła.
- Tak. - wtrąciła matka chłopaka. - mamy do ciebie prośbę. Mogłabyś jutro wpaść po Austina i pójść z nim do szkoły? To pierwszy dzień i wiesz..
- Oczywiście, nie ma sprawy. - uśmiechnęłam się i spojrzałam na chłopaka. - jestem Maya. - podałam mu rękę.
- Austin, jak już wiesz. - pokazał swoje śnieżno białe zęby.
- To może napiją się państwo kawy? - zaproponowała moja rodzicielka.
- Z chęcią.
- Maya, idź z Austinem do siebie.
- Ok. - odpowiedziałam krótko i pokazałam chłopakowi, gdzie ma iść. Kiedy weszliśmy do mojego pokoju, nowo poznany kolega usiadł na sofie, a ja na krześle z biurka.
- To, skąd przyjechałeś? - zapytałam niepewnie.
- Z Los Angeles. Od zawsze chciałem mieszkać w NY, więc strasznie cieszyłem się na tą przeprowadzkę. I jak się okazało i okolica i sąsiedzi są ok. - zaśmiał się. Jego uśmiech był wręcz czarujący.
- To długa droga za tobą. Nie szkoda ci było zostawiać znajomych?
- Trochę. Ale tutaj znajdę nowych. Mam już ciebie. - dodał z uśmiechem i spojrzał na ścianę, na której miałam pełno zdjęć mojego wykonania.
- Skąd masz te zdjęcia?
- Zrobiłam.
- Są świetne. - wstał i zaczął wszystkie przeglądać.
- Dziękuję.
- To twoje hobby?
- Taak. - dodałam stając obok niego. - a ty co lubisz robić?
- Grać na gitarze i śpiewać. Ogólnie kocham muzykę.
- Dobrze ci idzie?
- Nie wiem, chyba.. trochę.
- Zaraz się przekonamy. - podałam chłopakowi gitarę mojego ojca, którą zostawiłam sobie na pamiątkę i spojrzałam na niego.
- Co, teraz?
- Nie, jutro. - zaśmialiśmy się.
*
I jak? Proszę, follujcie mnie na twitterze i komentujcie.
buziaki, Paulina xxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz