sobota, 16 czerwca 2012

Section 2.

Na skateparku siedzieliśmy do późna. Kiedy zaczęliśmy robić się senni, wróciliśmy do domów. Kiedy weszłam do salonu, ujrzałam moją mamę, oglądającą telewizję.
- Gdzie byłaś? - zapytała wyłączając urządzenie.
- Z Austinem.. - odparłam.
- I jak tam? Fajny jest? - fajny? Wspaniały.
- Tak. Idę spać, dobranoc.
Wbiegłam po schodach na górę i udałam się do łazienki. Wzięłam odprężającą kąpiel i położyłam się na łóżko. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 24. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na TT i FB. Austin dodał posta.
@AustinMahone: dzień z @MayaCoutre, dziękuję :*
Postanowiłam również coś dodać.
@MayaCouture: dziękuję, @AustinMahone xxx
Po chwili dostałam wiadomość na facebook'u.
Austin: Co robiiiiiiiiiiiiiiiisz? :D
Maya: Każdą rozmowę tak rozpoczynasz? ;P Siedzę w piżamie i.. i tyle :)
Austin: Otwórz balkon, za chwilę będę :D
Maya: Nie można drzwiami?
Austin: Nie, bo nie będzie co wspominać :*
Jeeeeeeej. Jaki on słodki. Po chwili chłopak zniknął z czatu, co oznaczało, że powinnam otworzyć drzwi balkonowe. Zarzuciłam na siebie dresową bluzę, założyłam pluszowe kapcie i wyszłam na balkon. Chwilę później usłyszałam jakieś szumy.
- Austin? - zapytałam niepewnie.
- Nie, Justin Bieber, przyszedłem powiedzieć ci dobranoc. Albo nawiedzić. To zależy, czy mnie lubisz.
- A Austin co tutaj robi? - dodałam.
- Austin przyszedł powiedzieć ci dobranoc. - uśmiechnął się stając koło mnie.
- Wejdź. - zaśmiałam się.
Rozwaliliśmy się na moim łóżku. Postanowiłam zejść do kuchni po jakąś przekąskę. Postawiłam na truskawki z czekoladą. Kiedy zabrałam wszystko, wróciłam do chłopaka, który robił coś na laptopie. Położyłam tackę z jedzeniem na środku łóżka i położyłam się na brzuchu obok Austina.
- Co robisz?
- TRUSKAWKI! - krzyknął na widok owoców.
- Maya, co tam się dzieje? - usłyszałam głos matki.
- Nic, rozmawiam z.. kolegą na skype! - odkrzyknęłam.
- Aha, ok. Ja idę spać, dobranoc.
- Dobranoc. - wybuchnęliśmy z chłopakiem śmiechem.
- Co robisz? - powtórzyłam.
- Dodaję posta na twitterze. - wyszczerzył się. Spojrzałam na ekran.
@AustinMahone: co słodsze? truskawki + czekolada, czy dziewczyna leżąca obok mnie? z @MayaCouture.
Zarumieniłam się. Nie miałam pojęcia, jak zareagować, więc odezwałam się.
- Daj, teraz ja. - zaśmiałam się i weszłam na swój profil.
@MayaCouture: co słodsze? truskawki + czekolada, czy chłopak leżący obok mnie? z @AustinMahone.
Spojrzałam na chłopaka. Uśmiechnął się patrząc mi w oczy. Spamowanie na twitterze okazało się naszym wspólnym hobby. Dlaczego nie mogłam powiedzieć mu co czuję i niespodziewanie dowiedzieć się, że on czuje to samo? Dlaczego zawsze zakochuję się bez wzajemności? Może tak musi być. Może moja prawdziwa miłość jednak gdzieś na mnie czeka. Czas pokaże.

Austin

Dawaj Austin! To twoja szansa, musisz ją wykorzystać. Skoro wiem, że się zakochałem, o ile uczucie trwające dwa dni można tak nazwać, to muszę działać, nie ma na co czekać, bo za jakiś czas może być za późno. Mam obok siebie dziewczynę moich marzeń, dlaczego mam nie pomóc moim marzeniom w spełnianiu się? Osobiście uważam, że marzenia się spełniają, przecież po to są, a my jesteśmy po to, aby im w tym pomagać. Spojrzałem na nią. Wziąłem do ręki największą truskawkę, zamoczyłem ją w czekoladzie i ponownie popatrzyłem na Mayę. Podsunąłem jej truskawkę, którą dziewczyna po chwili ugryzła. Resztę zjadłem ja. Po chwili zrobiła to samo, po około 5 minutach nasze twarze były w większości czekoladowe. Wziąłem do ręki chusteczkę i wytarłem kącik ust dziewczyny. Przybliżyłem się do niej i żyjąc chwilą musnąłem jej usta. Nie wiedziałem, jak zareaguje, ale chciałem się dowiedzieć. 

Maya

Cholera. Pocałował mnie. Kiedy skończył, spojrzałam w jego cudowne oczy, w których odpływałam. Nie wiem dlaczego to zrobił, ale sprawił, że przez chwilę czułam się jak w 7 niebie. 
- Austin? - zapytałam krótko.
- Musiałem to zrobić. - odpowiedział i znów wpił się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek. Czułam, jak do mojego brzucha zlatuje się stado motylków. Musiały się dobrze bawić.
- Maya, ja.. ja się w tobie chyba zakochałem. - powiedział w końcu. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
- Ja..
- Jeśli jesteś zła o ten pocałunek to.. - przerwałam mu.
- Chyba też.
- Co?
- Też się zakochałam. - dokończyłam i wtuliłam się w chłopaka. Teraz bez wahania mogę powiedzieć, że wszystko czego potrzebuję trzymam w rękach. Jednak marzenia się spełniają. Dostałam dar od Boga, więc muszę to szanować. Muszę pokazać, że jestem wdzięczna i że doceniam to, co dla mnie zrobił. Nigdy nie sądziłam, że z dnia na dzień, moje życie wywróci się do góry nogami i w końcu zacznie dziać się coś, co będę chciała przeżyć z osobą, którą kocham ponad wszystko. Moja znajomość z Austinem jest krótka, ale może to początek czegoś, co w przyszłości będę opowiadać naszym dzieciom? Czas pokaże. Trzeba żyć chwilą i cieszyć się z tego, co się ma. Ja mam wszystko.

*
Czytacie?




niedziela, 3 czerwca 2012

Section 1.

If you ever leave me baby
Leave some morphine out my door
'Cause it would take a whole lot of medication
To realize what we used to have,
We don't have it anymore.

(...) KLIK
Umarłam. Jego głos. To, jak zatracał się w muzyce, było niesamowite. Skończył śpiewać, spojrzałam na niego. Odłożył gitarę i uśmiechnął się lekko.
- Jejku, masz niebiański głos Austin. - rzekłam będąc jeszcze w transie. 
- Nie przesadzajmy, ale dziękuję. Ty też grasz? - wskazał na gitarę.
- Nie.. - odparłam. - to gitara mojego ojca, który nie żyje.
- Tak mi przykro. - odpowiedział i widząc łzę, która zakręciła mi się w oku lekko mnie przytulił.
- Już okej. - odparłam sztucznie się uśmiechając. - stresujesz się przed jutrem?
- Trochę, ale mam nadzieję, że jakoś dam radę. W ogóle, ile masz lat?
- 17, a ty?
- Też. Może przydzielą mnie do twojej klasy. 
- Rano pójdziemy do sekretariatu, to się dowiemy. 
Rozmawialiśmy jeszcze długi czas. Około 22 rodzice Austina zawołali go i poszli do domu. Usiadłam z mamą w salonie. Powiedziała, że państwo Mahone to świetni ludzie, z poczuciem humoru. Wiedziałam, po kim Austin taki jest. Po rozmowie z mamą poszłam do pokoju, wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. W głowie ciągle miałam głos Austina, śpiewającego piosenkę Bruno Marsa. Wersja chłopaka spodobała mi się bardziej, niż oryginał. Poznałam go zaledwie kilka godzin temu, a wydaje mi się, jakbym znała go od lat. Tak dobrze mi się z nim rozmawia. Jest inni niż większość chłopaków, których znam. Jest miły, nie wstydzi się robić tego, co na prawdę kocha, jest szczery.. Chyba mi się spodobał, jednak starałam się wyrzucić tą myśl z głowy. Co z tego, że był miły? Jestem jego pierwszą znajomą tutaj, za jakiś czas pewnie go stracę. Chciałabym poznać go bliżej i może dzięki temu, że jesteśmy sąsiadami kontakt nam się nie urwie, ale przecież nie mam pojęcia jaki jest na prawdę. Jakie towarzystwo mu odpowiada i jakich lubi ludzi. Wydaje się być w porządku chłopakiem i dlatego go polubiłam. Po kilkunastu minutach moich rozmyśleń, zasnęłam.
Obudziłam się o 6:30. Jak ja nie cierpię poniedziałków. Wstałam i ruszyłam do mojej prywatnej łazienki. Wzięłam odprężającą kąpiel, ogarnęłam włosy i twarz i ubrałam się. Po wyjściu z łazienki, do torby spakowałam książki i inne takie i zeszłam na dół. W kuchni czekało na mnie śniadanie, czyli tosty z nutellą oraz kartka od mamy, na której pisało, że dziś wróci około północy. Zawsze zabiegana. Zjadłam śniadanie, umyłam zęby i wyszłam z domu. Było dosyć chłodno, więc wróciłam się po sweter, po czym zadzwoniłam do domu Mahone'ów. Drzwi otworzył mi Austin, który był w trakcie wkładania drugiego buta.
- Cześć. - przywitałam się z uśmiechem. - gotowy?
- Tak, możemy iść. - uśmiechnął się i zamknął za sobą drzwi.
Ruszyliśmy do szkoły. Podczas tych 15 minut rozmawialiśmy ogólnie o wszystkim. Kiedy doszliśmy na miejsce i weszliśmy do budynku, wszyscy skierowali na nas swój wzrok. No tak, Maya nigdy nie prowadzała się z chłopakiem. A do tego owego chłopaka nikt nie znał. Przynajmniej tak mi się wydawało, do póki jednak ze szkolnych barbie nie wykrzyczała jego imienia i nie podbiegła do niego. 
- Coś mnie ominęło? - spojrzałam na chłopaka.
- Wstawiam moje covery na youtube'a.
- No to już wszystko wiadome. - odpowiedziałam i weszliśmy do sekretariatu.
- Ty zapewne jesteś Austin, jak się nie mylę? - powiedziała sekretarka.
- Tak. - odpowiedział.
- A więc zostałeś przydzielony do klasy 10b, czyli tam, gdzie chodzi twoja koleżanka. - spojrzała na mnie. Kiedy wyszliśmy z pomieszczenia Austin odetchnął z ulgą.
- Cieszę się, że będę miał cię w klasie. - wyszczerzył się.
Lekcje minęły szybko. Na przerwach siedziałam z Austinem, czasem podeszły jakieś dziewczyny. Po lekcjach ruszyliśmy do domów. Kiedy byliśmy na miejscu, pożegnałam się z chłopakiem, umówiłam się na jutro rano i weszłam do domu. Zjadłam obiad i udałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na facebook'u i twitterze. Na FB miałam zaproszenie od Mahone'a, a na twitterze dodałam go do obserwowanych. Włączyłam kilka jego coverów. Na początku przesłuchałam kilka piosenek, później włączyłam jego filmiki z Alexem. Chłopcy mieli w sobie pełno energii i poczucia humoru. Najbardziej spodobało mi się jego wykonanie NO AIR, z Alyssą Shouse. Oboje mieli wspaniałe głosy. W pewnym momencie przestraszyłam się znanego wszystkim dźwięku przychodzącej wiadomości na facebook'u. 
Austin: Co robiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisz? :D
Maya: Słucham twoich coverów :D A ty?
Austin: Siedzę sam z popcornem i chipsami, może byś wpadła? ;)
Maya: Będę za 3 minuty. 
Wyłączyłam laptopa i wyszłam z domu. Przeszłam przez drogę, a kiedy podeszłam do drzwi wejściowych, nagle się otworzyły, a w holu stał Austin. Skierowaliśmy się do jego pokoju.
- Co robimy? - zapytał.
- Może przejdziemy się gdzieś, co? Poznasz okolicę.
- Okej. Tylko daj mi chwilkę. - powiedział i zniknął za drzwiami łazienki.
Kiedy siedziałam na kanapie w jego pokoju, nagle do pomieszczenia wbiegł pies. Na jego widok automatycznie pisknęłam. Panicznie boję się psów. Wszystkich.
- Co się stało? - chłopak wbiegł do pokoju, a gdy ujrzał swojego psa wdrapującego się na sofę, wybuchnął śmiechem.
- Boisz się Angel'a? 
- Boję się każdego psa, nie pytaj. - spojrzałam na niego krzywo.
- Nie bój się. Angel, do nogi. 
Kiedy chłopak był gotowy, zapiął psa na smycz i w trójkę wyszliśmy z domu. 
- Weź go ode mnie. - powiedziałam patrząc na psa.
- Nic ci nie zrobi. - uśmiechnął się i wziął zwierzaka na ręce. - pogłaskaj go.
- Boję się. - chłopak złapał mnie za dłoń i dotknął nią główki psa. Znów zamarłam. Przy nim zdarzało mi się to często. Jego wzrok, dotyk.. bliskość. Nie chciałam dopuszczać do siebie tej myśli, jednak teraz już wiem. Zauroczyłam się. Nie powiem, że zakochałam, gdyż znam go zbyt krótko, jednak zauroczenie mnie dopadło. Z moim szczęściem do chłopaków, lepiej będzie, jak on się nie dowie. Spojrzałam na niego. Nadal trzymał mnie za rękę.
- I jak? - uśmiechnął się.
- Miałeś rację, nie ma się czego bać. - na pewno nie przy nim.
Po jakimś czasie Austin zaprowadził Angel'a do domu. Kiedy zaczęło się ściemniać, udaliśmy się na stary skatepark. Usiedliśmy na jednej z ramp. Spojrzałam na niego. W sumie to mogłabym na niego patrzeć non stop. Stwierdziłam, że jest chyba moim nowym marzeniem, a to, że marzenia się nie spełniają, to już inna sprawa. 
- Świetne miejsce. - powiedział w końcu, przerywając panującą od kilkunastu minut ciszę.
- Tak, lubię tutaj przychodzić.
- Mogę o coś zapytać? 
- Jasne, śmiało.
- Masz kogoś? 
- Nie. Dlaczego pytasz?
- Tak tylko.

Austin

Znam ją jeden dzień, a z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze. Z nią nawet cisza jest ciekawa, ważne, żebym czuł jej obecność. Spodobała mi się od pierwszego wejrzenia, okazała się miłą dziewczyną. Jest piękna. Ma wspaniały uśmiech. Czego chcieć więcej? Wahałem się z pytaniem, czy ma kogoś, ale z drugiej strony, dlaczego miałbym nie zapytać? Nic nie straciłem. Przeprowadzka do Nowego Jorku okazała się strzałem w dziesiątkę. Nie wiem, co do kogo czuje Maya, ale mam zamiar ją zdobyć. Jest dziewczyną moich marzeń. Postanowiłem o nią powalczyć, a nóż mi się uda. Zobaczymy. Czas pokaże.

*
Jak się podoba? Komentujcie, follujcie. 
Paulina xxx 



Prologue.

Deszczowe, niedzielne popołudnie. Kubek gorącej czekolady, książka i muzyka w słuchawkach. Krople deszczu spływające po szybie i widok ludzi wprowadzających się do domu na przeciw. Dorośli państwo i chłopak, mniej więcej w moim wieku. Wszystkie ich rzeczy przywieziono wczoraj, a przed chwilą cała 3 przyjechała czarnym mercedesem. Nowi sąsiedzi, czyli czeka mnie odwiedzenie ich wieczorem z mamą. Taka tradycja. Kiedy zginął mój ojciec i przyjechałam z mamą do Nowego Jorku, reszta sąsiadów również miło nas przywitała. Mieszkam tutaj 3 lata i do domu na przeciwko pierwszy raz się ktoś wprowadził. Dom jest duży, ładny i z pięknym ogrodem. 
- Maya, zejdź do salonu. - usłyszałam głos matki. Zeszłam z parapetu, odłożyłam książkę i wolnym krokiem zeszłam na dół. Kiedy doszłam na miejsce, moim oczom ukazała się trójka ludzi, których przed chwilą obserwowałam z okna. Nie mieli szans mnie zobaczyć, gdyż okno mojego pokoju znajduje się na górze, światło się nie świeciło, a roleta była do połowy zasłonięta.
- Dzień dobry. - przywitałam się i usiadłam na sofie.
- Córciu, państwo Mahone widzieli cię wczoraj na podwórku i pomyśleli, że może uczęszczasz do szkoły, do której jutro pójdzie Austin. Trafiło się tak, że to ta sama szkoła.
- Tak. - wtrąciła matka chłopaka. - mamy do ciebie prośbę. Mogłabyś jutro wpaść po Austina i pójść z nim do szkoły? To pierwszy dzień i wiesz..
- Oczywiście, nie ma sprawy. - uśmiechnęłam się i spojrzałam na chłopaka. - jestem Maya. - podałam mu rękę.
- Austin, jak już wiesz. - pokazał swoje śnieżno białe zęby. 
- To może napiją się państwo kawy? - zaproponowała moja rodzicielka. 
- Z chęcią.
- Maya, idź z Austinem do siebie. 
- Ok. - odpowiedziałam krótko i pokazałam chłopakowi, gdzie ma iść. Kiedy weszliśmy do mojego pokoju, nowo poznany kolega usiadł na sofie, a ja na krześle z biurka. 
- To, skąd przyjechałeś? - zapytałam niepewnie.
- Z Los Angeles. Od zawsze chciałem mieszkać w NY, więc strasznie cieszyłem się na tą przeprowadzkę. I jak się okazało i okolica i sąsiedzi są ok. - zaśmiał się. Jego uśmiech był wręcz czarujący.
- To długa droga za tobą. Nie szkoda ci było zostawiać znajomych?
- Trochę. Ale tutaj znajdę nowych. Mam już ciebie. - dodał z uśmiechem i spojrzał na ścianę, na której miałam pełno zdjęć mojego wykonania. 
- Skąd masz te zdjęcia? 
- Zrobiłam. 
- Są świetne. - wstał i zaczął wszystkie przeglądać.
- Dziękuję.
- To twoje hobby?
- Taak. - dodałam stając obok niego. - a ty co lubisz robić?
- Grać na gitarze i śpiewać. Ogólnie kocham muzykę.
- Dobrze ci idzie? 
- Nie wiem, chyba.. trochę.
- Zaraz się przekonamy. - podałam chłopakowi gitarę mojego ojca, którą zostawiłam sobie na pamiątkę i spojrzałam na niego.
- Co, teraz?
- Nie, jutro. - zaśmialiśmy się.


*

I jak? Proszę, follujcie mnie na twitterze i komentujcie. 

buziaki, Paulina xxx

sobota, 2 czerwca 2012

Characters.



Maya Couture - 17 lat.
Mieszka w Nowy Jorku wraz z matką.
Jej ojciec zginął w wypadku samochodowym 3 lata temu.
Jest jedynaczką.



Austin Mahone - 17 lat.
Przeprowadza się z LA do NY. 
Jest jedynakiem. Uwielbia śpiewać.


 Cloe Johnson - 17 lat.
Najlepsza przyjaciółka Mayi.


~
 Zapraszam do czytania.
buziaki, Paulina xxx